W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się do przekraczania kolejnych granic praktycznie co tydzień. Niezależnie od tego, czy chodzi o rekordowe wyczyny strzeleckie Lionela Messiego i Cristiano Ronaldo, zakup Paula Pogby przez Manchester United czy inne wymyślne rekordy Premier League, to w dzisiejszych czasach kiedy osiągnięty zostaje kolejny kamień milowy, bardziej traktujemy to jako ciekawostkę, niż wielkie osiągnięcie w dziejach futbolu.

Niemniej jednak, po dzień dzisiejszy kilka rekordów nie zostało poprawionych. Mowa tu chociażby o kapitalnym wyniku strzeleckim francuskiego napastnika Justa Fontaine’a, który na mundialu w 1958 roku zdobył aż 13 bramek czy o rekordzie Jairzinho, który na Mistrzostwach Świata w 1970 roku trafiał w każdym meczu swofjej reprezentacji, wyrównując tym samym wynik Alcidesa Alcidesa Ghiggi. Gwiazdor reprezentacji Urugwaju uczynił to samo na czempionacie w 1950 roku.

Od czasu wspaniałego wyczynu na Mistrzostwach Świata w Meksyku, który miał miejsce 51 lat temu, odbyło się kilkanaście kolejnych turniejów o Puchar Świata – z udziałem takich legendarnych snajperów, jak chociażby Gerd Mueller, Marco van Basten oraz Gabriel Batistuta. Jednak żaden z tych graczy nie był w stanie powtórzyć strzeleckiego wyczynu Brazylijczyka, który zdobywał bramki zarówno w pierwszym meczu, finale oraz we wszystkich spotkaniach pomiędzy nimi.

Najbliżej powtórzenia tego wyczynu był jego rodak Ronaldo. W 2002 roku zdobył osiem bramek, pomagając zdobyć Brazylii piąty tytuł, ale były napastnik choćby Barcelony czy Interu, nie zdołał strzelić gola w ćwierćfinale przeciwko Anglikom.

Młody Jairzinho piłkarz miał wspaniały wzór do naśladowania. Jego idolem był bowiem legendarny, brazylijski czarodziej futbolu, Garrincha, który z Canarinhos sięgnął po tytuły Mistrzów Świata w 1958 i 1962 roku. Ostatecznie los sprawił jednak, że Jairzinho zagrał u boku Garrinchy, by później zastąpić go zarówno w klubie, jak i reprezentacji Brazylii.

jairzinho brazil v portugal 1966

Jairzinho zadebiutował w brazylijskim klubie Botafogo jako nastolatek. W Rio de Janeiro grał jako napastnik na skrzydle z Garrinchą. Za każdym razem, kiedy Garrincha był kontuzjowany, zastępował go na prawym skrzydle, które nota bene było jego ulubioną pozycją. Kiedy już Garrincha opuścił popularnych “Fogao”, Jairzinho zajął miejsce na stałe na prawej flance, stając się kluczową kartą w talii Botafogo.

Niemal bliźniacza sytuacja miała miejsce na międzynarodowych boiskach. Legendarny Brazylijczyk zadebiutował w Canarinhos podczas kontuzji Garrinchy. Miał wówczas 19-lat i był to mecz przeciwko Portugalii w 1964 roku. Podczas pierwszych Mistrzostw Świata w Anglii w 1966 roku, kiedy Jairzinho dostał powołanie na wielką imprezę, Garrincha odgrywał na prawej flance pierwsze skrzypce, a Jairzinho został przesunięty na lewą stronę, co zmniejszyło jego skuteczność. Po turnieju Garrincha oznajmił jednak, że zawiesza reprezentacyjne buty na kołku, a tym samym, naturalnie prawe skrzydło zostało przekazane Jairzinho.

W klubie z Botafogo Jairzinho spędził łącznie 15 lat. Podczas tego okresu zanotował łącznie 413 występów, w których zdobył imponującą liczbę 186 bramek. W 1974 roku nastąpił w jego karierze delikatny przestój, by nie użyć mocniejszego słowa regres. Brazylijczyk trafił do Olympique Marsylia, gdzie nie odnalazł się najlepiej. Rozegrał tylko 18 meczów dla OM, podczas których zdobył 9 bramek.

W konsekwencji wrócił więc do ligi brazylijskiej i podpisał kontrakt z Cruzeiro. W 1976 roku był ważnym ogniwem drużyny, która wygrała Copa Libertadores. Grał u boku innych brazylijskich reprezentantów – Dirceu Lopesa i Nelinho.

Wystąpił też na Mistrzostwach Świata w 1974 roku. Podczas turnieju zdobył dwa gole, ale Canarinhos pod nieobecność Pele, który zakończył karierę, nie byli w stanie obronić mistrzowskiego tytułu. Porażka 0:1 z Polską w barażach o trzecie miejsce była dla Jairzinho ostatnim występem w reprezentacji. Później jeszcze wziął udział w meczu towarzyskim, który w marcu 1982 roku został zorganizowany na jego cześć i był oficjalnym pożegnaniem z reprezentacją Brazylii. Łącznie dla Canarinhos wystąpił w 81 meczach, zdobywając 31 bramek i jeden tytuł Mistrzów Świata.

Ostatni znaczący okres w swojej karierze zanotował w Wenezueli, gdzie pomógł Portuguesie odnieść 16 ligowych zwycięstw z rzędu, a w konsekwencji także sięgnąć po czwarty z pięciu mistrzowskich tytułów z rzędu.

Kariera brazylijskiego rekordzisty była długa i niezwykle udana, zarówno jeżeli pod uwagę weźmiemy jego osiągnięcia indywidualne, jak i drużynowe. Jednak już na zawsze będzie kojarzył się ze wspaniałym wyczynem na Mistrzostwach Świata w 1970 roku w Meksyku. Ówczesna reprezentacja Brazylii, w której Jairzinho grał pierwsze skrzypce nadal uważana jest za najwspanialszą drużynę piłkarską, jaka kiedykolwiek powstała. Lśniące w meksykańskim słońcu żółte koszulki, w których biegali między innymi Jairzinho, Pele, Tostao, Gerson, Rivelino czy Carlos Alberto zainspirowały wiele młodych pokoleń swoją bezwysiłkową finezją i umiejętnościami boiskowej samby.

jairzinho brazil v italy 1970

Mistrzostwa Świata w 1970 roku dla Jairzinho były niezwykle udane. Ustanawianie wspaniałego rekordu rozpoczął już w pierwszym meczu przeciwko Czechosłowacji, kiedy podwyższył wynik na 3:1, po tym jak minął trzech obrońców i mierzonym strzałem w dolny róg pokonał bramkarza. W tym meczu dorzucił jeszcze jednego gola, a Brazylijczycy rozpoczęli Mistrzostwa Świata i marsz po późniejszy tytuł od zwycięstwa 4:1.

Kolejny mecz jest być może z serii tych, których nie zapomni nigdy. Strzelił jedynego gola w meczu przeciwko panującym Mistrzom Świata – Anglikom, zapewniając Brazylijczykom niezwykle cenne zwycięstwo. Bobby Moore i Gordon Banks byli niezwykle zmobilizowani, by udaremnić bramkowe starania Pelego, ale wobec strzału w okienko w wykonaniu Jairzinho wszyscy byli bezradni.

W fazie grupowej mundialu w 1970 roku Brazylia odniosła komplet trzech zwycięstw. W ostatnim meczu pokonała Rumunię 3:2, gdzie Jairzinho zdobył jednego gola, w towarzystwie dwóch trafień ze strony Pelego.

Zdobył też ostatniego gola w wygranym 4:2 ćwierćfinałowym meczu z Peru, który dał Canarinhos przepustkę do półfinału, w którym przyszło im się zmierzyć z Urugwajem. Po bramce Luisa Cubilii już w 19. minucie spotkania, brazylijscy kibice zamarli, obawiając się powtórki ze wstydliwej porażki z La Celeste, podczas Mistrzostw Świata 1950 rozgrywanych przed własną publicznością. Tym razem jednak podopieczni Mario Zagallo zachowali spokój i zdołali odpowiedzieć trzema bramki, z których drugą, w 76. minucie strzelił właśnie Jairzinho. Canarinhos awansowali do finału i sen o Mistrzostwie Świata był coraz bliższy spełnienia się.

W wielkim finale Brazylia zdeklasowała silną reprezentację Włoch, wygrywając wysoko, bo aż 4:1. Czwartego gola strzelonego przez kapitana Carlosa Alberto można odtwarzać z powtórek wiele razy, bo strzał pod samą poprzeczkę był wyjątkowej urody. Jednak to gol Jairzinho, po asyście z głowy Pelego, napisał historię.

Tym samym, strzelił przynajmniej jedną bramkę w każdym meczu MŚ w 1970 roku – począwszy od pierwszego spotkania przeciwko Czechosłowacji, a kończąc na meczu finałowym z Włochami. Po zdobyciu łącznie ośmiu bramek w siedmiu meczach Mistrzostw Świata, Jairzinho zapewnił sobie status prawdziwej legendy nie tylko brazylijskiej, ale i światowej piłki nożnej.

Wiadomości Piłkarskie