Jeszcze do niedawna wydawało się, że pozycja golkipera jest jedną z najlepiej obsadzonych w reprezentacji Polski. Bardzo dobry sezon w Juventusie rozegrał Wojciech Szczęsny, który był stale naciskany przez Łukasza Fabiańskiego. Trzecim bramkarzem był przeważnie Łukasz Skorupski. W obwodzie pozostawał cały czas stosunkowo młody Bartłomiej Drągowski. Swój akces do kadry zgłaszał również charyzmatyczny Rafał Gikiewicz. Z optymizmem mogliśmy patrzeć również w przyszłość. Kamil Grabara oraz Radosław Majecki to bardzo dobrze rokujący młodzi bramkarze. Decyzję o zakończeniu reprezentacyjnej kariery podjął jednak Łukasz Fabiański. Wobec gorszej formy w klubie Wojciecha Szczęsnego może czas zadać sobie pytanie: Który bramkarz polski powinien być numerem jeden w kadrze?

Wojciech Szczęsny

Zaczynamy od najbardziej oczywistego kandydata. Szczęsny reprezentacja Polski to przygoda, która trwa już dwanaście lat! Wydawało się, że po zakończeniu gry w kadrze przez Łukasza Fabiańskiego, pozycja “Szczeny” w drużynie narodowej powinna się umocnić. Golkiper Juventusu nie ma jednak najlepszego czasu w klubie. Szczególnie na początku sezonu bramkarz polski popełniał sporo błędów. W Turynie wytrzymano jednak ciśnienie i Szczęsny jest dalej podstawowym zawodnikiem “Starej Damy”. Jak pokazują ostatnie wyniki, była to chyba dobra decyzja. Juventus, biorąc pod uwagę starcia Serie A oraz Ligi Mistrzów rozegrał ostatnio cztery mecze z rzędu bez straty gola. Dopiero w ubiegłą niedzielę Szczęsnego zdołał pokonać Edin Dżeko, a pojedynek zakończył się remisem 1:1. Na jego niekorzyść działa na pewno fakt, że zawodził prawie zawsze na wielkich imprezach jako pierwszy bramkarz Polski. Długo można wymieniać wpadki oraz niefart Szczęsnego. Czerwona kartka na inaugurację Euro 2012. Kontuzja podczas Euro 2016. Zawalony gol podczas Mistrzostw Świata 2018. Wielu ekspertów uważa również, że Szczęsny mógł lepiej zachować przy straconym golu w meczu ze Słowacją podczas Euro 2020.

Wojciech Szczęsny

 

Łukasz Skorupski

Przez dobre kilka lat pozycję trzeciego golkipera w kadrze zajmował Łukasz Skorupski. Teraz bramkarz polski staje przed wielką szansą. Patrząc na pierwsze decyzje Paulo Sousy, Skorupski wywalczył sobie sobie bluzę z numerem dwa. Wychowanek Pogoni Zabrze od lat pracuje na swoją markę w Serie A, w której rozegrał już 184 mecze! Klubem Skorupskiego od 2018 roku jest włoska Bologna. Bramkarz polski jest na pewno ceniony we włoskim zespole, w którym praktycznie cały czas utrzymuje miejsce w wyjściowym składzie. Forma w obecnym sezonie? Całkiem niezła. “Skorup” zaliczył w tym sezonie już dwadzieścia sześć obron. Czy Skorupski byłby wygryźć z bramki Szczęsnego? Trzydziestolatek zagrał do tej pory tylko pięć razy jako bramkarz reprezentacji Polski. Wydaje się, że sufitem dla tego golkipera jest pozycja numer dwa w kadrze.

Bartłomiej Drągowski

Bardzo mocnym kandydatem do wygryzienia Szczęsnego ze składu wydaje się być Bartłomiej Drągowski! Golkiper Fiorentiny wyrósł na jednego z najlepszych specjalistów w Serie A. Bramkarz polski przykuł uwagę mocniejszych klubów od swojego dotychczasowego pracodawcy. Swego czasu spekulowano, że byłym zawodnikiem Jagiellonii Białystok były zainteresowane Borussia Dortmund oraz Atalanta. Dlaczego nie doszło do transferu? Oczywiście poszło o pieniądze. Klub z Florencji zażądał aż trzydziestu milionów euro. Przytaczając jednak samą kwotę widzimy, jak ceniony jest we Włoszech bramkarz polski. Jest on na pewno kuszącym kąskiem na rynku transferowym ze względu na swój wiek. Drągowski ma dopiero dwadzieścia cztery lata! Patrząc na długowieczność golkiperów, przed reprezentantem Polski jeszcze sporo gry na najwyższym poziomie! Obecnie Drągowski nie jest jednak do dyspozycji Paulo Sousy. Zawodnik Fiorentiny doznał naderwania mięśnia czworogłowego uda w prawej nodze w meczu z Napoli, który został rozegrany piątego października. Przed nim około sześć tygodni przerwy od gry. Po powrocie na boisko były gracz “Jagi” może jednak mocno naciskać na Wojciecha Szczęsnego!

Rafał Gikiewicz

Dotychczas przedstawiliśmy bramkarzy będący pod ścisłą obserwacją Paulo Sousy. Nie sposób nie wspomnieć w naszym tekście na temat Rafała Gikiewicza! Chyba nie ma drugiego golkipera, o którego tak bardzo dopominali się eksperci! Bramkarz polski od wielu lat pracuje na swoją renomę w Niemczech. Gikiewicz na początku przebijał się w drugiej Bundeslidze aż w końcu trafił na najwyższy szczebel rozgrywek. Świetna postawa w Unionie Berlin zaowocowała transferem do Augsburga! Tam były zawodnik Śląska Wrocław kapitalną postawą w sezonie 2020/2021 zapracował sobie od razu na nowy kontrakt!

Trudny charakter

Właśnie w tym czasie najgłośniejsze były głosy o powołaniu Gikiewicza do reprezentacji Polski. Nie sposób odmówić temu golkiperowi umiejętności, jednak wydaje się, że kluczową kwestią w przypadku braku powołania jest charakter tego zawodnika. Nie jest tajemnicą, że Gikiewicz to osoba o specyficznym usposobieniu. Można go kochać albo nienawidzić. Trzeba dodać, że ten sezon dla “Gikiego” nie jest tak udany jak poprzedni. Augsburg plasuje się w dole tabeli Bundesligi i ma jedną z najgorszych defensyw w całej lidze. Bramkarz polski nie jest największym winowajcą za taki obrót spraw, jednak fakt ten na pewno nie działa na jego korzyść. Ponadto, czy w tym momencie jest on lepszy od Szczęsnego? Raczej nie. Łatwo w takim razie wyobrazić sobie sytuację, że Gikiewicz mógłby psuć atmosferę w kadrze będąc tylko numerem dwa lub trzy w hierarchii. Nie mniej ważnym punktem w kontekście dyskusji o tym golkiperze jest jego wiek. W październiku Gikiewicz skończył już trzydzieści cztery lata. Nie można zatem dziwić się Paulo Sousie, że woli inwestować w młodszych bramkarzy.

Młoda krew

Jeżeli jesteśmy już przy młodszych golkiperach. Tutaj na pierwszy plan wychodzą Kamil Grabara oraz Radosław Majecki. Bliżej ewentualnej gry w kadrze wydaje się być pierwszy z wymienionych zawodników. Grabara występuje aktualnie w FC Kopenhaga i zbiera dobre recenzje za swoje mecze. Dopiero ostatni dni były gorsze dla tego golkipera. Były kapitan młodzieżówki maczał palce w porażkach swojej drużyny z PAOK oraz Broendby. Można jednak usłyszeć plotki, że Grabara powinien dostać powołanie na najbliższe zgrupowanie reprezentacji. Zdecydowanie dalej od miejsca w kadrze jest w tej chwili Radosław Majecki. Jest on zawodnikiem teoretycznie lepszego klubu, bo za taki możemy chyba uznać AS Monaco, jednak bramkarz polski dostaje tam bardzo mało minut gry. Trudno oczekiwać zatem, aby były zawodnik Legii mógł w tym momencie wskoczyć do reprezentacji.

Nieoczywista decyzja

Pora wrócić do tytułowego pytania. Kto powinien być pierwszym bramkarzem polskiej kadry? W naszej opinii miejsce między słupkami powinien utrzymać w najbliższym czasie Wojciech Szczęsny. Golkiper Juventusu nie może jednak być zbyt pewny siebie. Według nas na Szczęsnego już niedługo może coraz bardziej naciskać Bartłomiej Drągowski. W jego przypadku zdecydowanie mógłby pomóc transfer do silniejszego klubu. Grając w rozgrywkach Ligi Mistrzów były zawodnik Jagiellonii Białystok mógłby zaprezentować swoje umiejętności na tle topowych rywali i przekonać do siebie selekcjonera.

Wiadomości Piłkarskie